środa, 15 sierpnia 2012

Walka o bilet

Z rana ruszylismy na dworzec z zamiarem zakupu biletu do chengdu. Wbilismy sie w miejscowy autobus nieswiadomi swojej naiwnisci. Z trudem uratowlismy sie przed zadeptaniem przez skosnookich tubylcow.
Okazalo sie ze to dopiero poczatek walki. Jeszcze nigdy nie czekalismy w kolejce zeby zejsc po schodach. Na dworcu przez pol godziny szukalismy osoby mowiacej po angielsku.
Udalo sie UWAGA! mamy stojace miejsca na trase ktora trwa 25 h - operacja sukces...
Popoludnie minelo pod znakiem zwiedzania Cesarskiego Palacu Letniego - nie powala.
Po kilometrach ktore pokonalismy zasluzylismy na nagrode. Kaczka po pekinsku smakuje inaczej niz w Chinczyku na Marynarskiej.
Teraz robimy clubing po miejscowych hutongach i konczymy 3 piwo. Xie xie!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz