Lot minal nam bardzo przyjemnie. Podobnego luksusu dawno nie doswiadczylismy. W programie mielismy w sumie 3 przepyszne posilki,pelen zapas alkoholu, gry komputerowe i filmy z najnowszymi premierami czyli wszystko czego potrzeba mazczyznom do szczescia.
Hostel w dobrym podroznixym standardzie.
Po szybkim prysznicy ( 48 h skorupa brudu schodzila bardzo powoli) ruszylismy na podboj miasta.
Nasz pierwszy poslek skl sie z:
Weza,skorpionow,larw jedwabnika, osmiornic, tarantulii i innych smakolykow. (zdjecia wkrotce). Po intensywnych doznaniach zdecydowalismy zrezygnowac z diety stawonogowej. Larwy sa obrzydliwe..po rozgryzieniu skorki pryskaja z nich wnetrznosci.mniam!
Tradycji stalo sie zadosc nie moglismy sie odpedzic od kobiet-tym razem byly to chinki. Niestety szybko okazalo sie ze.byl to stary numer z Lonley Planet - po prostu chcialy nas naciagnac na kase.
Generalne pierwsze wrazenie-chordy Chinczykow, auta jezdzace na czerwonym swietle i wszechobecny smog...
środa, 15 sierpnia 2012
Pajaki, skorpiony i weze. Wyzera w Pekinie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz